|
Marek Wroński
miłośnik kultury francuskiej,
pracownik Ministerstwa Imigracji prowincji Quebec
w latach 80-tych
17 września 2025 (wtorek) o
godz. 19.00
Po części
oficjalnej Pan Marek zagrał na fortepianie swoje ulubione tango
Spotkanie prowadził organizator cyklu Jerzy Adamuszek
Marek Wroński ur. w 1946 w Krakowie. Jego rodzina pochodzi z tzw. „starej
inteligencji krakowskiej” (np. dziadek był Królem Bractwa Kurkowego). Języka
francuskiego uczył Go od dziecka ojciec, wykładowca tego języka na Uniwersytecie
Jagiellońskim - a gry na fortepianie matka, pianistka po konserwatorium
muzycznym. Do liceum im. J. Sobieskiego chodził m. inn. z przedostatnim gościem
wieczoru SWN, Januszem Wolnym, znanym solistą operowym. Młody Marek z bardzo
dobrym francuskim dorabiał w Orbisie jako pilot wycieczek zagranicznych po
Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem „polowań dewizowych”. Studia wybrał jednak
na Akademii Ekonomicznej w Krakowie (obecnie uniwersytet). Po kilku semestrach
pojechał na rok do Francji, aby jeszcze bardziej szlifować język. Po obronie
pracy magisterskiej (pionierska praca z zakresu turystyki zagranicznej) otrzymał
etat w Krakowskim Orbisie w oddziale „Obsługa Turystów Zagranicznych”, gdzie
był: pilotem wycieczek zagranicznych, kierownikiem kasy walutowej i referentem
turystycznym. Następnie został kierownikiem Krakowskiego Ośrodka Informacji
Turystycznej i Reklamy „Wawel Tourist”. Po kilku latach objął stanowisko
dyrektora Oddziału Targów Wystaw i Reklamy ”Cepelia”.

Marek Wroński
Po przybyciu do Montrealu końcem 1980 został wyłoniony w konkursie i zatrudniony
przez Ministerstwo Imigracji Quebec. Głównym zadaniem było przyjmowanie na
lotnisku Mirabel uchodźców z krajów Europy Wschodniej i dalsza opieka nad nimi.
W większości byli to Polacy, którzy w tzw. „latach Solidarności” opuszczali
Ojczyznę, aby przez obozy, głównie w Austrii i we Włoszech, emigrować do Kanady.
Trudno teraz o dokładną liczbę Rodaków, którzy wylądowali wtedy na Mirabel (na
pewno w rządowych statystykach jest to odnotowane) – ale były to tysiące osób.
Po spadku fali migracyjnej w drugiej połowie lat 80-ych Pan Marek został
przyjęty do RAAQ (ubezpieczenia od wypadków drogowych). W latach 90-ych pracował
w USA, gdzie wykorzystał swoje doświadczenie zdobyte w Polsce (prowadził hotel w
górach Catskils oraz rezydencję milionerów na Long Island, na wschód od Nowego
Jorku).

Stoją od lewej: Danuta
Miecznikowska, Marek Wroński, Wiesława Stańczuk-Poziemska
W 1998 wyjechał na kilkanaście lat do Krakowa, aby - jako jedyne dziecko -
opiekować się chorą matką. Po ponownym przybyciu do Montrealu wstąpił do Rycerzy
Kolumba i otrzymał tam najwyższy, czwarty stopień. Należy również wspomnieć o
odznaczeniu Go Złotą Odznaką Miasta Krakowa, orderem za działalność społeczną w
Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych
(przez Krakowski Oddział PAN).
Relacja ze spotkania:
Marka Wrońskiego poznałem u naszego wspólnego kolegi ś.p. Janusza Mazura prawie
20 lat temu. Była ciekawa rozmowa - oczywiście o Krakowie – a dokładniej o życiu
studenckim. Kiedy cykl „Są Wśród Nas” zdobył popularność, Janusz zarekomendował
mi Marka na „gościa wieczoru”. W tym miejscu muszę przypomnieć, że nie udało mi
się zorganizować spotkania SWN z Januszem Mazurem (założycielem Fundacji im.
Wiesława Dymnego, działacza społecznego, który od lat 80-ych zorganizował
dziesiątki imprez kulturalnych w Montrealu). Pan Mazur odszedł od nas na zawsze
rok temu i właśnie na jego pogrzebie Marek Wroński zdecydował, że wystąpi w
cyklu SWN. Męska decyzja z Jego strony i... właśnie 17 września 2025 mieliśmy
okazję uczestniczyć w przeciekawej imprezie. W celu przygotowania spotkania
odwiedziłem Pana Marka dwa razy, aby wspólnie zredagować tzw. „ulotkę
informacyjną” oraz przygotować pokaz multimedialny, czyli zrobić aparatem
fotograficznych dziesiątki ujęć: dokumentów, zdjęć archiwalnych, wycinków z
gazet, odznaczeń, medali, legitymacji oraz innych pamiątek.

Marek Wroński z kolegami: Mirosławem Boyd-Siedmiogrodzkim (z lewej) i Ryszardem
Grygorczykiem
Imprezę rozpoczęłem standardowo od przeczytania życiorysu „Gościa Wieczoru” – a
potem głos zabrał już On sam. Rozpoczął od zarysu historycznego Jego rodziców i
dziadków oraz krótko przybliżył powstanie Bractwa Kurkowego, którego królem był
Jego dziadek. Potem, wspominając liceum, przedstawił siedzącego obok mnie
swojego kolegę z tamtych lat - Andrzeja Ronikiera, który również od dawna
mieszka w Montrealu. Opowiadał też o pracy w Krakowie i kilku wyjazdach do tzw.
„bratnich krajów socjalistycznych”. Nadszedł czas na przybliżenie pracy w
Urzędzie Imigracji prowincji Quebek. Wszystkie Jego opowieści były podparte
pokazywanymi na dużym ekranie zdjęciami, dokumentami etc. Muszę przyznać, że
wystąpienie Pana Marka było niezwykle ciekawe pod każdym względem. Sposób
przekazywania informacji świadczył, że ma duże doświadczenie z publicznością.
Dodatkowym dowodem swobodnego "zachowania się na scenie" była recytacja przez
Niego - oczywiście w odpowiednio wybranym momencie - fraszki Jana Kochanowskiego
pt. "Na lipę".

Marek Wroński za fortepianem. Zdjęcie zrobił Jego kolega, Andrzej Ronikier.
Na
zakończenie Pan Wroński zagrał na fortepianie zapowiadany utwór – a było to
tango pt. „Wspomnij mnie” (słowa: Marian Hemar, muzyka: Luigi Miaglia-Ripp). Po
przeciekawym wystąpieniu poprosiłem Ewę Snarską o wręczeniu Mu wiązanki kwiatów,
które przekazała nam Teresa Więckowska, właścicielka kwiaciarni Gala w dzielnicy
Outremont. W tym wzruszającym momencie pani Snarska przypomniała, że w 1983,
kiedy przybyła na stałe do Kanady, spotkała Marka Wrońskiego w Urzędzie
Imigracji prowincji Quebec. Dodam również, że pani Ewa sfilmowała już
kilkadziesiąt spotkań SWN i sama była „gościem wieczoru” # 88. Po gromkich
oklaskach Pan Wroński zaprosił wszystkich na wino i przekąski. Częścią
recepcyjną zajęły się Jego koleżanki: Wiesława Stańczuk-Poziemska i Danuta
Miecznikowska, za co im bardzo dziękujemy. Atmosfera była niemalże rodzinna a
przyjaciele i znajomi dzisiejszego „Gościa Wieczoru” byli bardzo zadowoleni z
przybycia na imprezę. Dziękujemy również Adamowi Jedowi, który z ramienia
Związku Weteranów był z nami przez cały czas – a że nie dawał nam do
zrozumienia, iż pora opuścić lokal, rozmowy przy winie i smacznych przekąskach
trwały bardzo długo.
Wypowiedzi:
Mimo że w relacji napisałem już podstawowe informacje o „Gościu Wieczoru” dodam
jeszcze kilka obserwacji wyniesionych ze spotkań z Nim. Na pierwszy rzut oka
mogłoby się wydawać, że cóż może samotny emigrant zgromadzić w swoim skromnym
dwupokojowym mieszkaniu. A tu miła niespodzianka: jest porządne pianino, które
było jednym z pierwszych Jego poważnych „nabytków”. Na ścianach wiszą portrety
przodków i najważniejsze pamiątki rodzinne. A kiedy przeszliśmy do oglądania
albumów ze zdjęciami... można powiedzieć „żywa historia”. Kiedy odwiedzam „gości
wieczoru” cyklu SWN zawsze ciśnie mi się do głowy pytanie: „jak to wszystko
zachować dla przyszłych pokoleń?”. Moja rola polega również na tym, aby
prezentacja multimedialna, którą zresztą do tego spotkania sam przygotowałem,
znalazła się na naszej witrynie. Mam nadzieję, że uda mi się nakłonić Marka, aby
to, co mówił – czyli komentarz do poszczególnych zdjęć i dokumentów oraz ciekawe
historie ze swojego życia - przelał na papier.
Jerzy Adamuszek

Ewa Snarska i
Jerzy Adamuszek. Fot. Maria Jakóbiec
Pierwszy raz spotkaliśmy się w Urzędzie Imigracji prowincji Quebec w lutym 1983.
Marek pracował tam jako tłumacz na język francuski. Zgodnie z tutejszym prawem
każdy imigrant musiał zgłosić się w biurze federalnym a potem w prowincjonalnym.
Niestety, ale nie skorzystałam z pomocy Marka, gdyż mój angielski był
wystarczająco dobry, aby całą procedurę odbyć z innym urzędnikiem właśnie w
języku angielskim. Pamiętam, że pierwsza rozmowa z młodym przystojnym Polakiem
„panem Markiem” była bardzo miła – i teraz, po wielu latach, mogę powiedzieć
szczerze, że czułam się wtedy trochę skrępowana, aby opowiadać mu swoją
historię.
Kiedy w Montrealu powstał Klub Gazety Polskiej, często spotykaliśmy się na
zebraniach klubu. Była to wspaniała okazja do wymiany poglądów na każdy temat –
z Nim na prawdę można pogadać o wszystkim!
Ewa Snarska
Jerzy Adamuszek - opracowanie biogramu „gościa wieczoru”, relacja i zdjęcia ze
spotkania, multimedia.
Witryna: Jacek Stomal
|