Eugeniusz Łoboda
miłośnik pszczół, przez kilka kadencji był prezesem V Grupy PKTWP. Jeden z niewielu, którzy nauczyli się na pamięć "Pana Tadeusza"

 

7 maja 2025 (wtorek) o godz. 19.00

Spotkanie prowadził organizator cyklu Jerzy Adamuszek

 


 

Eugeniusz Łoboda

 

Eugeniusz Łoboda (ur. w 1944) pochodzi z kieleckiego, gdzie Iłżanka wpada do Wisły. Wychował się w biednej wielodzietnej rodzinie, toteż po podstawówce młody Gienek „wyruszył w świat” i już nigdy nie wrócił w swoje rodzinne strony – chociaż zawsze bardzo mile o nich wspomina. Najpierw była zawodówka ślusarska koło Opola, potem pracował w PKP na Pomorzu, po czym przez kilka lat w znanej Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie.


W 1967 ponownie wyjechał na Pomorze – jak się okazało na dłużej, gdyż tam poznał swoją przyszłą żonę i po ślubie zamieszkali w Rąbinie koło Świdwina. Pan Gienek po wieczorowym technikum metalurgicznym całkowicie zmienił zainteresowania: ukończył kurs pszczelarski (aby zająć się swoim hobby), a potem kurs ogrodniczy (aby uprawiać warzywa na nabytej ziemi w pobliżu Koszalina). Należy dodać, że w młodych latach zrobił kurs spadochroniarza, później przez wiele lat należał do Związku Łowieckiego, a w stanie wojennym prowadził stację benzynową, do czego też wymagane było jakieś szkolenie.

 

Ewa i Zbigniew Machińscy z "Gościem Wieczoru"


Po nagłej śmierci żony na raka, Pan Gienek w 1985 przyleciał do Montrealu na zaproszenie rodziny. Wtedy właśnie zaczął uczyć się na pamięć rozdziału z Pana Tadeusza pt. „Polowanie na niedźwiedzia”, gdyż miał w planie po powrocie do Polski recytować ten fragment swoim kolegom z okazji Święta Myśliwych (3 listopada). Stało się inaczej, gdyż spotkał kobietę, z którą spędził wiele lat.

 

Eugeniusz Łoboda przy ulach


Pan Łoboda zapisał się do V Grupy PKTWP i po krótkim czasie wybrano Go na prezesa. Do 2020 pełnił tę funkcję przez kilka kadencji – łącznie 8 lat. Jego druga towarzyszka życia zmarła w 2008 - ale nie jest sam, gdyż mieszka w Montrealu blisko swojej córki Ewy, która również oddała się pracy społecznej i jest obecnie prezesem PKTWP.

 

Relacja ze spotkania


Pana Łobodę pierwszy raz spotkałem około 30 lat temu i mogę powiedzieć, że utkwił mi w pamięci jako „ciekawy człowiek”. Toteż po rozpoczęciu cyklu SWN w 2007 zaproponowałem Mu wystąpienie w roli „gościa wieczoru”. Na szczęście nie powiedział wtedy stanowczo „nie”: - tylko dał mi delikatnie do zrozumienia, że „może kiedyś”. Zaproszenie ponawiałem systematycznie – gdyż taka jest czasem niewdzięczna rola organizatora. Dopiero w zeszłym roku z Jego córką Ewą udało nam się Go przekonać. Po ustaleniu daty spotkania zdecydowaliśmy, że zamiast przerywników muzycznych Pan Gienek będzie recytował urywki z „Pana Tadeusza”.

 

Eugeniusz Łoboda z przyjaciółmi


Główna sala w Związku Weteranów została przygotowana już dzień wcześniej. Kiedy przybyłem na spotkanie, Pan Łoboda z córką Ewą i z grupą najbliższych byli już na miejscu. Ewa i Zbigniew Machińscy wystawili na stół pączki, kubki na herbatę, kieliszki na białe i czerwone wino – i zajęli się serwowaniem tego po oficjalnej części imprezy. Przyszli również: Ewa Snarska z kamerą do filmowania oraz Ryszard Sobieraj z aparatem fotograficznym, aby zarejestrować dzisiejsze spotkanie. Dziękujemy im wszystkim za pomoc!. Publika dzisiaj dopisała – oprócz członków rodziny Pana Łobody, przybyli przyjaciele i znajomi, z którymi działał społecznie przez długie lata w Grupie V PKTWP oraz miłośnicy „Pana Tadeusza” i ci, którzy chcieli dowiedzieć się więcej o pszczołach. Po przywitaniu gości poprosiłem prezesa Związku Weteranów Andrzeja Okoniewskiego występującego w roli gospodarza imprezy oraz prezeskę KPK Bożena Pyrkosz o zabranie głosu. Oboje dobrze znają dzisiejszego „Gościa Wieczoru”, toteż kolejno w kilku ciepłych słowach wyrazili się o Jego zaangażowaniu społecznym. Zatem w imieniu przybyłych dziękuję tym organizacjom, które obok Konsulatu Generalnego RP przyjęły patronat nad naszymi cyklami spotkań – oraz prezesom tych organizacji za uczestniczenie w spotkaniu.

 

Ja natomiast przypomniałem biogram Pana Gienka i poprosiłem Go o kontynuowanie imprezy, czyli o podzielenie się z nami najważniejszymi epizodami ze Swojego życia. Muszę przyznać, że robił to bardzo interesująco – bo przecież Jego życie było (i jest) interesujące i charakteryzuje się pasmem wielkich wyzwań. Najpierw sięgnął pamięcią do dzieciństwa opisując pożar w Chotczy Dolnej nad Wisłą, gdzie się urodził. Po wojnie prawie wszystkie dachy domów i stodół we wioskach w tej części Polski były pokryte słomą. Kiedy zapalił się dom, wiatr przenosił palące się kawałki strzechy na inne dachy... i po krótkim czasie cała wieś stała w ogniu. Dorośli próbowali gasić swoje zagrody, a dzieci uciekały w pola. Takie widoki na zawsze pozostały w pamięci maleńkiego Gienka.

 

Eugeniusz i Ewa Łoboda


Każdy z nas czekał na moment, kiedy zostanie zapowiedziany pierwszy urywek naszej epopei narodowej i doczekaliśmy się Inwokacji. Tuż po słowach „Litwo Ojczyzno moja....” wypowiedzianych przez Pana Łobodę zauważyłem, że większość z przybyłych pod nosem mówi razem z Nim. Jednak po jakimś czasie przez następnych kilka minut słychać było tylko Jego.


Po wspomnieniach już z dorosłego życia na Ziemiach Odzyskanych w woj. koszalińskim, gdzie m. in. był członkiem Związku Łowieckiego, przyszedł czas na wysłuchanie części rozdziału z „Pana Tadeusza” pt. „Polowanie na niedźwiedzia”, które trwało około 20 minut. Właśnie 40 lat temu od nauczenia się na pamięć tego rozdziału Bohater dzisiejszego wieczoru rozpoczął wielką przygodę z „Panem Tadeuszem”.
Były też zapowiadane opowieści o życiu pszczół. Nie sposób w krótkim czasie przekazać tajniki z życia tych pracowitych owadów – ale wysłuchanie podstawowych informacji na pewno rozszerzyło nasze horyzonty w tym temacie.

 

Od lewej: Ewa Łoboda i Bożena Pyrkosz


Ostatnim wątkiem, który poruszył Pan Gienek była praca społeczna. Tu fakty mówią same za siebie, czyli intensywne i doceniane przez wszystkich Jego zaangażowanie w V Grupie PKTWP (8 lat prezesowania) oraz opieka nad Polską Farmą w Huntingdon. Nadszedł planowany czas zakończenia spotkania, a ewentualne pytania prosiłem zadać po części oficjalnej. Podziękowaliśmy wszyscy Panu Łobodzie za przeciekawe wystąpienie gromkimi brawami a ja poprosiłem Jego córkę Ewę o wręczeniu Mu wiązanki pięknych kwiatów. W tak podniosłym momencie odśpiewaliśmy tradycyjne „Sto Lat”.


Zaprosiłem przybyłych do stołu recepcyjnego, ale naszego „Gościa Wieczoru” otoczyła grupa osób, którzy chcieli z nim rozmawiać. Tym razem cała impreza zakończyła się dość późno.

 

Od lewej: Andrzej Okoniewski i Jerzy Adamuszek


Dziękuję jeszcze raz wszystkim wcześniej wymienionym, którzy pomogli w zorganizowaniu spotkania i uczestniczyli w dzisiejszym SWN u Weteranów – a szczególnie Ewie Łobodzie za przekonanie Ojca do wystąpienia i prawdziwe zaangażowanie się w przygotowanie programu.

 

Opracowanie biogramu Pana Łobody i relacja ze spotkania: Jerzy Adamuszek
Zdjęcia: Ryszard Sobieraj i Krzysztof Lipiński
Filmowała - Ewa Snarska
 

Witryna: Jacek Stomal
 

 


 

 
 

  
 
 
 
 
 
Copyright © 2007 - Są Wśród Nas. All Rights Reserved.