Działalność i twórczość pianistki i poetki
Anny Moszczyńskiej

15 października 2024 (wtorek) o godz. 19.00

Ilustracja muzyczna: Jerzy Peter – gitara i Radosław Rzepkowski – fortepian


Spotkanie prowadził organizator cyklu Jerzy Adamuszek.

Anna Moszczyńska była "gościem wieczoru" cyklu SWN (#17, 3.12.2009)

 

Muzyka: Anna Moszczyńska, słowa: Leszek Wysocki

 

Wiersze Hanki Moszczyńskiej: "Emocje 94", "Impresje", "Refleksje"


 

Relacja ze spotkania

Podczas pogrzebu śp. Anny Moszczyńskiej, który odbył się 5 września 2019 wpadłem na pomysł, aby kiedyś zorganizować wieczór poświęcony Jej twórczości. Co prawda występowała już w głównej roli w „Są Wśród Nas” (2009, #17), ale biorąc pod uwagę Jej zaangażowanie w organizację cyklu SWN i fakt, że od tego czasu dużo napisała i skomponowała, dobrze by było jeszcze podczas jednego wieczoru przypomnieć naszą śp. Wspaniałą Pianistkę, która przez ponad trzy dekady była ikoną przez duże „I” w tworzeniu życia kulturalnego Polonii Montrealskiej – tak wtedy pomyślałem. Po upływie pięciu lat udało nam się takie spotkanie zorganizować.

 

Od lewej :Jerzy Adamuszek, Jerzy Peter, Radosław Rzepkowski, Andrzej Okoniewski

 

Ze względu na czasowe wstrzymanie działalności kulturalnej w naszym konsulacie, wieczór odbył się w lokalu Związku Weteranów Polskich im. J. Piłsudskiego. Należą się wielkie podziękowania prezesowi tej organizacji Andrzejowi Okoniewskiemu („gość wieczoru” SWN, #47), który przekonał swoich kolegów z zarządu, aby udostępnić nam ich piękną salę. Przypomnę, że po wakacjach 2024 odbyły się już u Weteranów dwa „Spotkania Podróżnicze”.

W kącie sali stoi fortepian Artystki, na którym grała prawie cały czas swojego ponad 37-letniego pobytu w Montrealu. Jednym z Jej ostatnich życzeń przed śmiercią było, aby ten fortepian został przekazany jakiejś „polskiej organizacji” – i zbieg okoliczności sprawił, że trafił on do Związku Weteranów. Umówiłem się wcześniej z naszym pianistą Radkiem Rzepkowskim, aby przed oficjalnym przywitaniem gości stworzył specjalną atmosferę i zagrał coś właśnie na tym fortepianie.

 

Prezes Związku Weteranów w Montrealu - Andrzej Okoniewski

 

Pan Okoniewski na wstępie wytłumaczył przybyłym cel działania tej organizacji i objaśnił kryteria, według których można stać się członkiem Związku Weteranów (kilka osób już wypełniło wnioski).

Przygotowałem pokaz multimedialny w PowerPoint z materiałów, który otrzymałem od: Marka Moszczyńskiego (brat Artystki), Konrada Szulca (Jej bliski przyjaciel) oraz Radosława Rzepkowskiego (on i jego żona śp. Krystyna od 1989 przyjaźnili się z Artystką).

 

Radosław Rzepkowski przy fortepianie Anny Moszczyńskiej

 

Najpierw Pan Radosław („gość wieczoru” SWN, #27) przeczytał Jej życiorys, który kiedyś był publikowany w polonijnych mediach oraz jest zamieszczony na naszej witrynie. Natomiast ja przeczytałem wypowiedź Pawła Dębińskiego, kuzyna Pani Moszczyńskiej, którą wygłosił na Jej pogrzebie. Pozostałą część pokazu wypełniły zdjęcia archiwalne, dokumenty, ulotki, itp., pomiędzy które wplotłem fragmenty wierszy Artystki wydane w trzech tomikach: „Emocje”, „Refleksje”, „Impresje”. Do czytania poezji – oprócz mnie - zgłosiły się dwie panie: Maria Miernik i Jolanta Sokalska („gość wieczoru SWN, #65), którym bardzo dziękujemy. Urywki poezji były wyświetlane na dużym ekranie, a my w trójkę czytaliśmy je na zmianę. Kiedy na ekranie pojawiały się zdjęcia, były one objaśniane, kto na nich jest.

 

Jerzy Peter

 

Dodatkowy blok składający się z kilku filmików przygotował Jerzy Peter („gość wieczoru SWN, #19), znany gitarzysta, który współpracował z Panią Moszczyńską od 2010. Zaprezentował on zestaw, który był wyświetlany na pogrzebie: najpierw zdjęcia z podkładem muzycznym swojej kompozycji, a potem zarejestrowane wystąpienie Pani Anny na fortepianie. Oprócz tego był krótki film, który został zarejestrowany podczas nagrywania kolęd na płytę DVD w naszym konsulacie w 2016 (słowa: Leszek Wysocki, muzyka: Anna Moszczyńska). Pan Jerzy wykonał również na gitarze, skomponowany przez siebie utwór specjalnie dla Artystki.

Następnie pan Rzepkowski przeczytał swoje przemyślenia o twórczości Artystki, a Łucja Dziedzic, Jej przyjaciółka, opowiedziała o Ich znajomości i wyjazdach do domku w St. Hipolyte (obie wypowiedzi zamieszczone są poniżej).

Były też bardzo krótkie komentarze z sali, których głównym przekazem była pozytywna osobowość Artystki oraz Jej zamiłowanie do muzyki.

 

Od lewej: Maria Miernik i Jolanta Sokalska

 

Przez cały wieczór z profesjonalnym aparatem fotograficznym w rękach widzieliśmy Mariana Kopczyńskiego (muzyk, dwa razy występował ze swoim zespołem w ramach „ilustracji muzycznej” SWN). Jego zdjęcia zamieszczone są na witrynie.

Po oficjalnym zakończeniu spotkania przeszliśmy do stołu, na którym czekało australijskie wino kupione przez Laurę Kempler, przyjaciółkę Pani Anny oraz pączki specjalnie przekazane na ten wieczór przez pana Jana, właściciela cukierni Rosemont. Dziękujemy bardzo sponsorom dzisiejszego spotkania! Resztę wieczoru spędziliśmy w miłej atmosferze wzbogaconej piękną muzyką wydobywającą się z pianina stojącego obok – za którym zasiadł pan Radek.

Dziękuję jeszcze raz Związkowi Weteranów za udostępnienie nam sali - a szczególnie prezesowi, panu Okoniewskiemu i panom Jerzemu i Radkowi, którzy bardzo zaangażowali się w organizację spotkania. Osobne podziękowania składam paniom Joli i Marii za czytanie wierszy i za pomoc podczas części recepcyjnej oraz Marii Jakóbiec za przygotowanie zdjęć do wstawienia na witrynę.
 

                                                                                                                     Jerzy Adamuszek


ANNA MOSZCZYŃSKA - pianistka, poetka. Z muzyką zetknęła się już we wczesnym dzieciństwie, gdyż pochodzi z rodziny profesjonalnych muzyków. Jej dziadek był znanym organistą, uczniem prof. M. Surzyńskiego w Instytucie Muzycznym w Warszawie. Pierwsze lekcje muzyki pobierała u matki w wieku 3 lat. Niebawem zaczęła komponować, a pierwsze swoje utwory zapisywała własnoręcznie mając 7 lat. W wieku lat 13 wstąpiła do Państwowego Liceum Muzycznego w Warszawie na wydział instrumentalny klasy fortepianu, profesora Ireny Kirjackiej. Szkołę tę ukończyła z wyróżnieniem, po czym została studentką Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie w klasie fortepianu wybitnego pedagoga, mistrza kameralistyki, profesora Jerzego Lefelda.


Po ukończeniu z wyróżnieniem studiów Anna Moszczyńska wystąpiła na koncercie z orkiestrą Filharmonii Narodowej w Warszawie. Następnie podjęła pracę jako akompaniatorka w Państwowej Szkole Baletowej oraz w PWSM w Warszawie na wydziałach instrumentalnym, wokalistyki oraz dyrygentury. Zainteresowana współpracą z wieloma solistami uczestniczyła w Konkursie młodych muzyków w Gdańsku w 1967 r. Jako akompaniatorka podzieliła tam 2-gą nagrodę (1-szej nie przyznano). Do 1981 A. Moszczyńska koncertowała niemal w całej Polsce. Jako solistka dawała regularne recitale chopinowskie w Żelazowej Woli i pod Pomnikiem Chopina w warszawskich Łazienkach, występowała też na Litwie, w Bułgarii i NRD.

Po przyjeździe do Kanady w 1981 r. podjęła pracę jako akompaniator na Uniwersytecie Montrealskim i w Grande Ballet Canadien. Jednocześnie brała czynny udział w licznych koncertach polonijnych i ogólno kanadyjskich. Poza Kanadą (m.in. w Montrealu, Rawdon, Ottawie, Vancouver, Victorii, Kitchener) koncertowała w USA - w St.Petersburg, Clearwater, Palm Beach, Fort Lauderdale, Sarasota, San Francisco, Takoma, Boston, Plattsburgh. Grała również muzykę rozrywkową w hotelu de la Montagne, oraz w restauracjach ,,Stash” i ,,Budapest” w Montrealu.



 

Drugim polem zainteresowań artystki jest poezja. Jeszcze podczas pobytu w Polsce stworzyła Zespół Kameralny muzyki i poezji, z którym występowała regularnie na imprezach w warszawskim Grand Hotelu. Posiadając wyjątkowy zmysł do improwizacji prezentowała się na licznych koncertach muzyki rozrywkowej. Z tamtego okresu datuje się współpraca z wieloma artystami estradowymi - J. Pietrzakiem, B. Łazuką, A. Fedorowiczem, B. Koprowskim, S. Przybylską. Spośród aktorów dramatycznych były to takie nazwiska jak D. i M. Damięccy, A. Malec, M. Kalenik, R. Bacciarelli, S. Brejdygant, K. Łaniewska i M. Dzienisiewicz-Olbrychska. Spektakl w reżyserii A. Moszczynskiej pt: ,,Na dziwny a niespodziewany odjazd poety Konstantego” z poezją K. I. Gałczyńskiego i muzyką S. Kisielewskiego został nagrodzony na festiwalu poezji i muzyki w Łodzi. Artystka organizuje też spotkania poetyckie na których recytuje własne wiersze. Wydała 3 tomiki własnej poezji:,,Emocje”, ,,Refleksje”, ,Impresje”, DVD pt: ,,Potrzeba ciszy” i książkę ,,Dwie miłości”. Jej wiersze są publikowane w kanadyjskich i amerykańskich periodykach.

W 1995 otrzymała dyplom uznania za twórczość poetycką, a jej dwa wiersze znajdują się w Antologii Poetów Emigrantów, wydanej w 1995 r. w USA. Ostatnią jej pracą był spektakl ,,Całuję Twoją dłoń Madame”, który przygotowała w całości od strony reżyserii, scenariusza, scenografii i muzyki.
  
 

Wystąpienie Pawła Dębińskiego, brata ciotecznego Artystki podczas pogrzebu, który odbył się w Kościele Św. Trójcy w Montrealu 5 września 2019

 

Anna, a dla rodziny i wielu przyjaciół Hanka, urodziła się w Krasnymstawie 21 lipca 1942 roku. Wzrastanie w tych ciężkich latach w Polsce, w rodzinie, w której na wartości życiowe miały wpływ przejścia wojenne i powojenne, w tym udział wielu członków rodziny w AK i w Powstaniu Warszawskim, ukształtowało Jej charakter i wrażliwość na dobro i sprawiedliwość. Ale dla Niej najważniejsze było to, że udało jej się odnaleźć swoje powołanie, nie bez pomocy „muzycznych genów”, ewidentnie obecnych od pokoleń u każdego w rodzinie. Sztuka była Jej całym życiem. Przede wszystkim muzyka. Zamiłowanie do muzyki od najmłodszych lat wyznaczyło Jej całą drogę życiową. Hanka kochała muzykę tak bardzo, że ta stała się nieodłączną częścią Jej duszy i ciała. Jako dziecko, przed wyjściem do szkoły, sama siadała wcześnie rano do fortepianu, bo nie wyobrażała sobie rozpoczęcia dnia bez grania.

Ukończenie z wyróżnieniem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie było ukoronowaniem wielu godzin codziennego bezgranicznego oddania się muzyce. Ale przecież grała nie tylko dla samej siebie. Doznaniami artystycznymi dzieliła się z otoczeniem z wrodzoną u siebie radością. Jako pianistka-solistka, koncertowała z wieloma słynnymi orkiestrami w kraju i za granicą, pracowała jako akompaniator i pedagog gry na fortepianie. Odtwarzała z wielkim kunsztem muzykę najwybitniejszych kompozytorów całego świata począwszy od Chopina, którego muzykę tak pokochała. Ale nie tylko, już w wieku 7 lat zaczęła komponować i rozwijała te zdolności z sukcesem przez całe życie.

Po wyjeździe z kraju poza swoimi obowiązkami zawodowymi z wielkim zaangażowaniem oddawała się kulturalnemu życiu Polonii. Koncertowała w całej Kanadzie oraz w USA. Jej wspaniałe występy dla zaspokojenia potrzeb artystycznych wszystkich słuchaczy często były mieszanką muzyki klasycznej i znanych standardów muzyki rozrywkowej połączonych po mistrzowsku dzięki jej kunsztowi improwizacji.


„Co mi mówisz górski strumieniu?
W którym miejscu ze mną się spotkasz?
Ze mną, który także przemijam...
Czy podobnie jak Ty?
Zatrzymaj się...
To przemijanie ma sens, ma sens, ma sens...”

To pierwsza zwrotka wiersza Hanki p.t. „ŻRÓDŁO”.

 
Jej silna wrażliwość na otaczające nas piękno przyrody, którą tak kochała i podziwiała (las, góry, woda, powietrze i wiatr) oraz na ludzką dobroć czy życzliwość, ale też i głęboka wiara w Boga były źródłem Jej dokonań nie tylko muzycznych, ale i literackich. Jeszcze w Polsce stworzyła zespół kameralny muzyki i poezji.

 

Od lewej: Edward Domański, Jan Porowski, Anna Moszczyńska, Bożena Szara,

Barbara Szarek, Krystyna Rzepkowska, Jerzy Adamuszek


Współpracowała z wieloma znanymi artystami estradowymi. Umiała połączyć wszystkie formy sztuki: poezję, prozę, malarstwo i fotografię, ubarwiała je w bardzo interesujący sposób muzyką, dzięki temu tworząc niezapomniane wrażenia na swoich koncertach.


Wydała książkę p.t. „Dwie Miłości” oraz parę tomików wierszy głęboko refleksyjnych:


Stojący w kącie antyczny zegar
dla wszystkich równo wybija godziny.
Uparcie, monotonnym odgłosem cykania
miarowo czas życia wyznacza.

 

(wiersza można wysłuchać tutaj. Czyta Zenek Kuczera).


Jej wiersze są medytacją nad istotą człowieka, jego skomplikowanym umysłem i przepojone optymizmem i zachwytem nad przyrodą, zabarwione nutą:
 
Orkiestra – natura – zachęci drzewa
do wirowania w rytm śnieżnego walca
melodią obudzi strachy na wróble
zastygłe w bezruchu, lecz chętne do tańca.
Więc tańczcie parami drzewa i badyle
w zimowych sukniach srebrnego koloru.
niech wam przygrywa czarnych wron orkiestra
wirujcie na bezdrożach jak zwiewne motyle.


Przez 37 lat była duszą montrealskiego świata artystycznego. Przy udziale wielu artystów i muzyków powstało w ostatnich latach Misterium Betlejemskie – Nowe Kolędy i Pastorałki. Hanka skomponowała muzykę do tekstów Pana Leszka Wysockiego. Współpracowała z wieloma znanymi Państwu zespołami, solistami, tancerzami i innymi muzykami.


Wszystkim z Państwa obecnym tutaj dzisiaj serdecznie dziękuję za oddany w ten sposób hołd zmarłej. Dla wielu, którzy Ją znali, była nie tylko artystką, ale zwykłym człowiekiem, koleżanką no i wielkim przyjacielem otwartym na ludzkie uczucia i problemy. Z Hanką można było spędzić radosne chwile i można też było na Nią liczyć w trudnych sytuacjach. Dla nas, dla rodziny była po prostu jedną z nas. Więzy rodzinne, choć rozlecieliśmy się po prawie całym świecie, były dla Niej najważniejsze w życiu. Jeszcze niedawno, choć już zdrowie nie zawsze pozwalało jej na wszystko, potrafiła bez wahania zmienić wszystkie swoje osobiste plany dla nagłej potrzeby rodzinnej.


W końcu ziemskie Jej ciało odmówiło posłuszeństwa tej młodej i prężnej duszy. Nie mogła się z tym pogodzić. Walczyła ze swoim słabym organizmem licząc na to, że Jej własna wola jest silniejsza od choroby, która ją jednak pokonała. Odeszła 30 sierpnia pogodzona z Bogiem, z rodziną, z przyjaciółmi i znajomymi, ze światem. Ale nie odeszła, tak naprawdę i zupełnie, bo mimo wszystko pozostaje (…) w czyjejś pamięci…”


Zegarze życia, proszę Cię w modlitwie,
byś czas zatrzymał, gdy nadzieja zaświeci
a każdą pustą, wyblakłą godzinę
siłą galopu wiatru zniweczył.


Wielkie dzięki składam wszystkim przyjaciołom i znajomym Hanki, Pani Ani i Panu Konradowi, którzy szczególnie w ostatnim okresie Jej życia okazali swoją pomoc, życzliwość i opiekę, a także przynosili pocieszenie w chwilach cierpienia.


W imieniu rodziny, obecnego tu brata i bratanicy, w imieniu rodziny w Polsce i poza granicami: siostry, kuzynek i kuzynów oraz w swoim własnym dziękuję księdzu Darkowi i wszystkim obecnym za przybycie, za modlitwy i za dobre słowa.


Dziękuję Centrum Kultury Polskiej na Jolicoeur (Grupie I-szej Polsko-Kanadyjskiego Towarzystwa Wzajemnej Pomocy) i Kongresowi Polonii Kanadyjskiej, okręg Quebec z siedzibą w Montrealu za intencje mszalne. Hanka będzie pochowana w grobie rodzinnym na Cmentarzu Służewieckim w Warszawie.
 

 

Wspomina Marek Moszczyński, brat Hanki

 

Marek Moszczyński - brat Anny

Mieszkaliśmy w Lubartowie, w mieście znanym z popularnej piosenki Andrzeja Rosiewicza. Hanka po ukończeniu podstawowej szkoły muzycznej w Lublinie wyjechała do Warszawy do Liceum Muzycznego i została uczennicą świetnej pianistki oraz pedagoga, Ireny Kirjackiej. Poznała wtedy Jerzego Maksymiuka (później słynny dyrygent i kompozytor), który wpłynął na całe Jej życie. Była to obustronna, niespełniona miłość. W latach 60-tych ub. wieku spędzali wakacje w Jastarni, gdzie Jurek „wykradał” Ją z domu letniskowego i zabierał na latarnię morską, zamkniętą dla turystów. To był potajemny romans ciągnący się latami, który odbił się bardzo mocno na Jej późniejszej twórczości (kilka wierszy Hanka dedykowała właśnie jemu). Tragedią emocjonalną stał się fakt, kiedy pianistka-pedagog Jurka, Irena Kirjacka, widząc w nim olbrzymi potencjał artystyczny, przygarnęła go pod swoje skrzydła i nim zawładnęła.

Hanka zdała do PWSM i studiowała u wybitnego pianisty i pedagoga, Jerzego Lefelda, którego asystentką była właśnie Irena Kirjacka - a więc musiały się widywać często, co dla obu kobiet było kością niezgody. Siostra ukończyła studia w 1966 r. z wyróżnieniem i rozpoczął się Jej szlak życia zawodowego. Prowadziła również działalność rozrywkową, gdzie razem występowaliśmy w Kabarecie „Bo-Ja” przy Klubie Nauczyciela na Woli (ul. Działdowska). Nastąpił jednak kryzys połączony z tragedią, kiedy 8 maja 1980 przygotowując kolację przecięła sobie ścięgno w małym palcu prawej ręki. Mimo postawienia na głowie wszystkich najlepszych kontaktów medycznych w Warszawie, palca na sto procent nie udało się uratować. Myślę, że to była kropka nad "i", aby opuścić Polskę. W październiku 1981 Hanka przybyła do Kitchener w Kanadzie. Jej „montrealski okres” jest już w miarę udokumentowany.

PREZENTACJA POWERPOINT PRZYGOTOWANA PRZEZ JERZEGO ADAMUSZKA I ZAPREZENTOWANA PODCZAS IMPREZY (PDF)

 

ZDJĘCIA Z KONCERTÓW ANNY MOSZYŃSKIEJ


Inne wypowiedzi:

Wiersze Anny Moszczyńskiej są poruszające głęboko. Przesycone muzyką, szczególną poetyką, która jest nie tylko pełna metafor, ale też uderza swoją prostotą. Czytałam je z wielkim zainteresowaniem, odnajdując naturę Kobiety - uniwerslanej, a jednocześnie niezwykle wrażliwej na świat, który ją otacza. Nic przecież nie jest tak oczywiste, kiedy chcemy opowiedzieć o sobie, o własnych niepokojach, o miłości, o cierpieniu, o przemijaniu. W poezji Anny Moszczyńskiej to wszystko jest. I to bardzo mocno wyrażone przepięknym językiem, który rzeczywiście może być językiem poezji – a więc stanu, gdy zanużeni w realnym świecie, probujemy zobaczyc w nim to, co metafizyczne. Te wiersze są znakomite!
 

                                                            Halina Łabonarska – aktorka. Warszawa, 15. 09. 2008

Z Hanią Moszczyńską byliśmy przyjaciółmi od wielu, wielu lat, jeszcze z czasów wspôlnych studiów w ówczesnej Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie (lata 1962-66) – ja na wydziale instrumentalnym – oboista, a Ona na pianistycznym, Hania i moja żona poznały się jeszcze wcześniej -mieszkały na tym samym osiedlu przy ul. Baszty na Mokotowie. Już na ostatnim roku studiów pracowaliśmy z Hanią razem w Warszawskim Towarzystwie Muzycznym i jeździliśmy z koncertami po wielu większych i mniejszych miastach.

 

Edward Domański

 

Hania była wspaniałą akompaniatorką - szczególnie rozumieliśmy się znakomicie w sprawach interpretacji utworów: układanie frazy muzycznej czy rodzaju harmonii etc. (dowód, że powierzyła mi później w Kanadzie m.in. kompozycję muzyki do jej tomiku poezji pt „Emocje”, - którą nazwałem Rondo na liście moich kompozycji). Dodam, że była moją akompaniatorką na Ogólnopolskim Festiwalu Młodych Muzyków w Gdańsku (1966), gdzie zdobyłem II-gą nagrodę (pierwszej nie przyznano) czyli faktycznie wygrałem ten konkurs).

 

W Kanadzie, tu w Montrealu, angażowałem Ją często do akompaniowania moich koncertów chóralnych w Montrealu i na Laval oraz moich wielkich spektakli teatralno-muzycznych dla Polonii, jak np. „Czarna Kawa przy piwie” (na rocznicę Września 1939), kolejne rocznice Pontyfikatu Jana Pawła II, czy wielki spektakl z okazji 200 rocznicy Konstytucji 3 Maja, nie mówiąc o wielu innych koncertach rocznicowych dla Polonii Montrealskiej oraz z moim Ensemble International i Ensemble Universalis (również w naszym konsulacie).
 

Była też utalentowaną poetką (patrz np. jej tomik „Potrzeba ciszy”), uwielbiała przyrodę i była pierwszą na wspólne nasze wycieczki rekreacyjne, gdyż wraz z moją żoną utrzymywaliśmy częste z Nią przyjacielskie kontakty. Odwiedziła nas również w Wenezueli, w czasie kiedy pracowałem w Orkiestrze Symfonicznej w Maracaibo, gdzie jeździliśmy z Hanią w czasie wolnym od moich rozlicznych zajęć artystycznych - 4 chóry,orkiestra, własna Szkoła Muzyczna itd.), aby podziwiać wspaniałą przyrodę gór w stanie Merida (Andy), czy egzotycznych wysepek (Los Cajos) na morzu Karaibskim) etc.. Hania, pomimo swoich zadawnionych poważnych (szczególnie w ostatnich latach) problemów zdrowotnych, była zawsze pełna energii i życiowego optymizmu i taką Ją pamiętam. Cześć Jej pamięci!
 

                                                                                                                      Edward Domański

Poezja Anny Moszczyńskiej


Wczytując się w wiersze Hanki dostrzegłem ogromny wpływ muzyki na jej poezje. Na muzyczność wpływa regularna 4-sylabowa struktura wiersza, płynność przebiegu i rytmiczność. Ale jeszcze ważniejsze są metaforyczne wyszukane zwroty poetyckie zainspirowane muzyką. Świadczą one o wielkiej wyobraźni poetki. Przykładami mogą być takie zwroty jak: wplątuje się w piękno muzyki niebios, melodią ozdobie włosy czesane nutami muzycznych grzebieni, smyczki uderzą forte konsonans pożądania, tony szarpanej gitary, tonacja dźwięków natury, melodia zielonej symfonii. Niemal wszędzie pojawiają się muzyczne terminy: symfonia, harfa, tonacja, melodia, tony, klawisze, smyczki, fraza, synkopa, trele, rytmy pavany, gama molowa, taniec itd.


Na muzyczne konotacje wskazują tytuły wierszy podsuwające treści (Duo, Czardasz, Dyrygent, Kałakołczyk, Piosenka jesienna, Fantasiestucke, Consolation). Muzyka jest jednym ze źródeł tej poezji. Ale elementy muzyczne łączą się z odkrywaniem tego co najpiękniejsze w świecie, a więc z przyrodą.
W wierszach Hanki odnajdujemy wyjątkowo piękne opisy przyrody którą autorka się upajała.
Są też w jej dorobku wiersze o zabarwieniu erotycznym wyrażające intymne uczucia niespełnionej miłości. Występują w nich wątki autobiograficzne, a adresatem jest wybitny dyrygent światowej sławy Jerzy Maksymiuk, nota bene kolega Hanki z ławy szkolnej.


Znajdujemy też wiersze nostalgiczne przywołujące Ojczyznę-Polskę, a także wiersze interpersonalne (dla Małgosi, Do Basi).


Podsumowując dorobek poetycki Hanki należy docenić szczerość wypowiedzi, skłonność do refleksji oraz głębię emocjonalną. Jej wiersze są wielce poruszające, odsłaniające wrażliwość poetki na otaczający świat.


                                                                                                            Radosław Rzepkowski

 

Od lewej: Radosław Rzepkowski, Jerzy Peter

 

Ania była utalentowaną pianistką i kompozytorką i stawiała bardzo wysokie wymagania co do muzyki. Jej krytyka była zawsze szczera, a czasami ostra, lecz wynikało to z jej głębokiej pasji do muzyki i dążenia do doskonałości.


Każdy muzyk, który miał przyjemność grać z Anią, wiedział, że jej akceptacja była najwyższym wyróżnieniem, świadectwem ich umiejętności i zaangażowania. Miałem ogromne szczęście, gdy pewnego dnia Ania zaproponowała mi wspólne granie – była to dla mnie największa pochwała, której mogłem doświadczyć.


W roku 2016 nagraliśmy wyjątkową płytę „Misterium Betlejemskie” z muzyką Ani Moszczyńskiej i słowami Leszka Wysockiego. Były to oryginalne kolędy i pastorałki. Płyta ta została on wydana w Polsce. Koncerty z tej płyty daliśmy w Polskim Konsulacie w Montrealu oraz na polskiej hali na Jolicoeur.


Niestety, Ania przez dłuższy okres cierpiała na raka. Pewnego dnia, otrzymałem telefon od jej brata, Marka Moszczyńskiego, który ze smutkiem poinformował mnie, że Ania znajduje się w szpitalu, a jej stan jest krytyczny. Być może to były jej ostatnie chwile. W pośpiechu, razem z moją żoną, Marysią, pojechaliśmy do szpitala, z ciężarem na sercu. Kiedy weszliśmy do jej pokoju, Ania leżała na łóżku z zamkniętymi oczami, a jej twarz była przesiąknięta ciszą i spokojem. Nie reagowała, gdy próbowaliśmy do niej przemówić, co przynosiło nam ból i poczucie bezradności. W pewnym momencie ujęliśmy jej dłoń, delikatnie ją głaszcząc i mówiąc: "Aniu, to ja, Jurek, i Marysia." Ania wciąż miała zamknięte oczy, ale jej ciało subtelnie zadrżało, jakby walczyła, by nas usłyszeć i otworzyć oczy. Byliśmy przekonani, że mimo wszystko dotarło do jej świadomości, że jesteśmy przy niej. Po chwili, z sercami pełnymi smutku, musieliśmy pożegnać się i opuścić pokój, pozostawiając Anię w ciszy jej ostatnich chwil. Trzy godziny później, otrzymaliśmy wiadomość, że Ania odeszła na zawsze.
 

                                                                                                                               Jerzy Peter

Hankę poznałam 40 lat temu, podczas koncertu mojego szwagra, któremu Ona akompaniowała. Była wszechstronną artystką, bardzo dobrym muzykiem i wspaniałym człowiekiem. Jej obecność stwarzała poczucie bezpieczeństwa. Zawsze pełna pozytywnych myśli, przeciwności losu odrzucała w przestrzeń zapomnienia. Niezapomniane, cotygodniowe wypady w plener oraz pełne radości wakacje w Tatrach czy na Kubie lub szaleńcze podróże na Florydę pozwoliły nam widzieć świat pięknym. Niech Hanka pozostaje na zawsze wśród nas.
 

                                                                                            Małgorzata Nawratil-Maheu

 

Od lewej: Małgorzata Nawratil-Maheu, Łucja Dziedzic

 

Spotkanie poświęcone twórczości Hanki było wzruszające, bez patosu, a przede wszystkim pokazujące Jej wszystkie osiągnięcia zawodowe oraz życiowe drogi.

Poznałam Hankę w latach osiemdziesiątych i jako wielbicielka muzyki uczestniczyłam w Jej życiu koncertowym oraz w życiu towarzyskim.

Hanka była autentyczna i skromna, ale otwarta na relację z ludźmi. Nie wynosiła się ponad innymi, była świadomą swoich ludzkich ułomności. Była zawsze skora do zabawy i zawsze wnosiła radość w spotkania towarzyskie.

Z dziecięcym zapałem dzieliła się swoim entuzjazmem nad przyrodą, krajobrazem i pięknem świata. Hojnie dzieliła się swoim talentem muzycznym i poetyckim.

Miała serdeczny stosunek do swoich uczniów, a oni zapamiętali Ją jako wymagającą i oddaną nauczycielkę muzyki.

Była Poezją i takiej Hanki nam właśnie brakuje - pełnej czułości i pasji,


                                                                                            Łucja Dziedzic, przyjaciółka Hanki

 

Laura Kempler

 

Od połowy lat 80-ych Hanka była moją bardzo bliską przyjaciółką - i nigdy mnie nie zawiodła. Zawsze pomagałyśmy sobie nawzajem. Inspirowała mnie Jej twórczość, a przede wszystkim szerzenie polskiej kultury przy każdej możliwej okazji. Odeszła od nas za wcześnie!
 

                                                                                                                    Laura Kempler


Pierwszy raz rozmawiałem z Hanką ponad 40 lat temu i spotykaliśmy się na różnego typu imprezach. Kiedy nasz konsulat otworzył się na działalność kulturalną, nasza znajomość zaczęła się rozwijać. Poza tym Hanka zapraszała do siebie ciekawych ludzi, nie koniecznie artystów, i często miałem okazję spędzać u Niej miłe chwile, dyskutując ze znajomymi na różne tematy. O profesjonalizmie Hanki wypowiadali się już Jej przyjaciele muzycy. Natomiast ja przypomnę, że Hanka była bardzo spontaniczna. Jako dowód krótko opiszę, jak witaliśmy rok 2000. Kiedy zaproponowałem przybyłym do Hanki gościom, aby zrobić to nad Rapidami Lachine – tylko Hanka zgodziła się i przekonała pozostałych, że jest to wspaniały pomysł. Pojechaliśmy dwoma samochodami: z gorącą herbatą i grzańcem... i z gitarą – a tam minus 20 stopni!!! I nikogo oprócz nas!

 

Jerzy Adamuszek


Hanka miała też specjalny wkład w organizację cyklu "Są Wśród Nas", szczególnie kiedy nasz konsulat mieścił się przy Pine Ave. To właśnie Ona zaproponowała określenie „ilustracja muzyczna” i z Nią konsultowałem wszystko, co było związane z muzyką.
 

                                                                                                                     Jerzy Adamuszek


 

Relacja ze spotkania: Jerzy Adamuszek 
Zdjęcia podczas spotkania: Marian Kopczyński
Przygotowanie zdjęć do wstawienia na witrynę: Maria Jakóbiec

 

Witryna: Jacek Stomal
 

 


 

 
 

  
 
 
 
 
 
Copyright © 2007 - Są Wśród Nas. All Rights Reserved.